WSTĘP
Wychodzę z uczelni, pogoda nie rozpieszcza.
Wiatr rozwiewa moje ciemne włosy, a z nieba siąpi lekki deszcz.
Ruch na ulicach pomimo panujących złych warunków jest duży.
Idę przed siebie żeby jak najszybciej odsunąć się z tego całego zgiełku miasta.
Na głowę zakładam kaptur, ponieważ deszcz staje się coraz bardziej intensywny.
Ubieranie wysokich butów nie było chyba najlepszym pomysłem.
Po kilkunastu minutach docieram do domu.
Gdy wchodzę do salonu staję jak wryta.
Na głowę zakładam kaptur, ponieważ deszcz staje się coraz bardziej intensywny.
Ubieranie wysokich butów nie było chyba najlepszym pomysłem.
Po kilkunastu minutach docieram do domu.
Gdy wchodzę do salonu staję jak wryta.
Komentarze
Prześlij komentarz